sobota, 13 kwietnia 2013

MŁODZI W KADRZE SZANSĄ NA SUKCES?

Jak to Polacy mają w zwyczaju lubią marudzić i nawet, jak doczekają się czegoś to oczywiście nie ukrywają swej dezaprobaty.

Wiadomo, mowa o składzie reprezentacji, którą trener Anastasi podał w środę późnym popołudniem. Nie zabrakło znanych nam graczy: Ignaczak, Żygadło, Kurek oraz pojawiły się "nowe twarze" tj. Wrona, Hebda, Muzaj. Nawet powróciło kilku siatkarzy na listę reprezentantów. Jednak, jak można szybko zauważyć brakuje m.in. Pawła Zagumnego. Kibice również rozczarowali się niepowołaniem Mariusza Wlazłego. Jednak nurtuje mnie pewna sprawa: dlaczego tak trudno pogodzić się nam z faktem, że Anastasi w tym roku postawił na "młodych gniewnych"? Oczywiście, brakuje nam kilku
© 2012 Pawel Piotrowski. All Rights Reserved.
nazwisk, a inne kompletnie nie pasują. Dlaczego nazwisko ma być powodem lub przepustką do wstąpienia w szeregi reprezentacji? Widocznie trener Anastasi dostrzegł w nich diamenty, które trzeba oszlifować.
W naturze występuje coś takiego jak selekcja. Spotykamy ją również w sporcie. Starzy ustępują miejsca młodszym, wynikiem czego jest powołanie młodych zawodników przez Anastasiego. Teraz może się nam to nie podobać, ale zbierający doświadczenie młodzi zawodnicy mogą w przyszłości stać się fundamentem reprezentacji. Teraz może występy nie będą wychodzić, bo każdego dopada stres na ważnych imprezach siatkarskich, ale być może część tych młodych zawodników poprowadzi naszą reprezentację po złoto olimpijskie. Za cztery lata część siatkarzy będzie zbliżać się do czterdziestki inni skończą trzydzieści lat. Będą doświadczeni, ale również zdrowie może nie pozwalać na kontynuację kariery sportowej (odpukać!). Wtedy trzeba będzie budować na nowo reprezentację, a Anastasi już teraz wprowadza juniorów, by w ciągu najbliższych zgrupowań oraz meczy nabierali doświadczenia. Lista zawiera 32 nazwiska, z czego połowa będzie reprezentowała nasz kraj podczas tegorocznej edycji World League, bo na razie na tej imprezie się skupmy.

Jesteśmy kibicami, więc uszanujmy decyzję trenera, który się zna na tym, co robi. Jednocześnie nie umniejszajmy powołanym zawodnikom. Parę godzin po ogłoszeniu listy napotkałam się z określeniem: "Wlazły jest za dobry na reprezentację". To, że go nie ma nie oznacza, że trener go nie chciał. Przecież od paru miesięcy krążyło w Internecie pismo napisane przez atakującego Skry, w której przedstawił sprawę jasno, dlaczego nie chce wrócić do reprezentacji. A to, że jest za dobry na nią, czy inne dziwne biadolenie w pewien sposób obraża jednocześnie trenera oraz samych reprezentantów, a może nawet uderzyć w część kibiców. Być może doczekamy się Mariusza ponownie w składzie, ale do tego czasu mamy wspaniałych i utalentowanych siatkarzy, którzy będą reprezentować nasz kraj na najważniejszych imprezach międzynarodowych. Mnie osobiście skład reprezentacji bardzo się podoba i mam nadzieję, że w nadchodzących wydarzeniach siatkarskich, ta ekipa (a przynajmniej część) poprowadzi biało-czerwonych do zwycięstwa i stanie na podium.

Jeśli szanujemy całą ekipę razem wziętą oraz każdego siatkarza i innego członka sztabu z osobna, uszanujmy także ich wybory. 
Mariusz Wlazły to bardzo dobry gracz i na pewno wniósłby wiele do reprezentacji, ale na nią składa się ok. 30 osób. Bądźmy dumni z tego co mamy, bo dzięki siatkarzom możemy dumnie wypiąć pierś i rzec: Jestem Polakiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

ARCHIWUM